opowiadania erotyczne
opowiadania erotyczne
Home * Wykup abonament * Skontaktuj się *
opowiadania erotyczne, fantazje erotyczne erotyczne opowiadania, fantazje erotyczne
osób online: 1
1908 opowiadań w serwisie
OPOWIADANIA EROTYCZNE - najwyżej oceniane / najnowsze / najrzadziej oceniane | Dodaj opowiadanie
.
opowiadania erotyczne, fantazje erotyczne

4000 zniżek do restauracji, pizzerii i barów

Bezpłatna aplikacja mobilna grupująca zniżki, promocje, kupony rabatowe, oferty lunchowe i happy hours dostępne w lokalach gastronomicznych, restauracjach, pubach i kawiarniach na terenie całej Polski.

http://bistroclub.pl
 Kasia - wybawicielka
Był deszczowy, zimny dzień. Wiał potężny wiatr; w szarym powietrzu dało się rozróżnić tylko tysiące ściąganych podmuchami strumieni wody. Pożółkłe drzewa zgrzypiały i trzaskały uginanymi konarami, zaś ja nie obserwowałem tego wszystkiego patrząc przez okno z perspektywy ciepłego pokoju. Kontynuowałem trzeci tydzień włóczęgi.
Naprawdę odechciewało się żyć. Mimo rozmaitych niewygód nie zdążyłem jeszcze przywyknąć do takiego koszmaru: buty przemoknięte do ostatniego włókna skarpetki stały się mlaskającym przy każdym kroku zbytkiem; zalane ubrania przypominały raczej przygotowane do ścierania podłóg szmaty, niż charakterystyczne dla ludzkiego gatunku ochronne okrycie. Na dodatek przeklęty wiatr nie pozwalał nawet na moment odpocząć udręczonemu ciału. „Gdyby tylko być w jakimś mieście, móc usiąść na dworcu kolejowym, w pubie, w sklepie...” myślałem. Niestety, w rzeczywistości szedłem wzdłuż drogi łączącej jakieś odległe wsie. Nie miałem pojęcia ile kilometrów dzieli mnie od najbliższych zabudowań.
Minęły mnie ze dwa samochody, lecz kierowcy raczej tradycyjnie nie mieli kaprysu, aby się zatrzymać. Po pewnym czasie doszedłem wreszcie do upragnionej tabliczki z nazwą jakiejś wsi. Pomyślałem: „niech się dzieje co chce, pukam do pierwszego domu, jaki napotkam”. Ale pierwszy budynek niestety nie wyglądał na taki, który chciałby podejmować gości - trwała tam budowa, zdaje się reperowali dach, gdyż nie było dachówek, tylko przykrycie z folii plastikowej. Wprawdzie okno rozjaśnione było zapalonym światłem, lecz stwierdziłem, że idę dalej. Przeszedłem tak z pięćdziesiąt kroków, kiedy usłyszałem przebijające się przez strugi deszczu wołanie:
- Poczekaj! Zatrzymaj się!
Odwróciłem się i zobaczyłem podbiegającą do mnie dziewczynę, trzymająca nad głową koc.
- Cześć, kim jesteś?
- Mam na imię Marek; jakby Ci to powiedzieć, jestem zbłąkanym turystą.
- Jestem Kaśka. Jak chcesz to wejdź do mnie; ja nie będę tu dłużej stała.
Zaczęła uciekać jeszcze zanim zdążyłem spytać, czy to nie kłopot. Zresztą, nie chciałem tego robić, bo rzecz jasna strasznie się ucieszyłem z jej propozycji. Dogoniłem ją i pobiegliśmy do jej domu. Podwórko było jednym wielkim błotem, z wyżłobionymi koleinami koparek i innych pojazdów. Wszędzie jakieś narzędzia i materiały. Gdy tylko weszliśmy za drzwi poczułem nieopisaną ulgę:
- Jak cudownie! Od długiego czasu marzyłem o takim miejscu, o chwili kiedy przestanie mi walić w głowę tymi żabami.
- Co, jakimi żabami? W każdym bądź razie masz czego chciałeś. - odpowiedziała. - Ściągaj te potworne buty i wejdź dalej.
- Nie będę przeszkadzał Twoim rodzicom? Nie chcę się narzucać.
- To się nie narzucaj. Nie powinnam Ci tego mówić, ale jestem dzisiaj sama. Co, zrobisz mi coś? - przypominało to raczej ironiczną groźbę, niż strachliwa próbę sprawdzenia z kim się ma do czynienia. - Siedziałam przy oknie i gapiłam się na ulice, kiedy zobaczyłam jak idziesz taki ściorany. Postanowiłam cię zawołać, bo wyglądałeś masakrycznie.
Wreszcie miałem chwilę, żeby się jej przyjrzeć. Wyglądała na bardzo zbliżoną do mnie wiekiem, miała około dwudziestu lat. Szczerze mówiąc od początku miałem wrażenie, że to nie do końca jest dziewczyna w moim typie. Miała średniej długości ciemne włosy z rozjaśnianymi pasemkami spięte w dwa kucyki, twarz o urodzie zbuntowanej nastolatki, pomalowane na czarno oczy. Nie sposób było jednak przeoczyć, że ma atrakcyjną figurę, podobnie, jak nie można było nie zauważyć rzucającego się w oczy kolczyka w nosie.
- Jesteś bardzo miła. - miałem nadzieję, że zabrzmiało to szczerze. Wszedłem do środka. W domu nie było idealnego ładu - wszędzie były wszechobecne ślady trwającej przebudowy. - Cholerny deszcz, nie wyobrażasz sobie jak zmarzłem.
- A kto ci kazał łazić? Pewnie chciałbyś się umyć i wysuszyć.
- Słuchaj, byłoby cudownie. Właściwie to... chciałbym cię prosić, żebyś pozwoliła mi tu nocować. Oczywiście mogę za to zapłacić.
- Mam lepszy pomysł. Ja ci pozwolę tutaj spać, a ty porąbiesz mi jutro drzewa i jeszcze coś tam znajdę.
- Świetnie! - ucieszyłem się.
Zgodnie z kolejnymi instrukcjami zostawiłem plecak i inne rzeczy obok pieca w kuchni, zostałem w mokrych spodniach i koszulce. Kasia przyniosła ręcznik. Na szczęście ciuchy miałem popakowane w workach, więc znalazłem coś w miarę suchego. Pod prysznicem myślałem o specyficzności sytuacji, o swoim zmęczeniu. Martwiłem się, jak zleci reszta wieczoru, bo nie podejrzewałem, żebym znalazł z tą dziewczyną wspólny język. Kiedy skończyłem i ubrałem się, moja gospodyni poczęstowała mnie czymś co miała pod ręką do jedzenia. W trakcie tego spóźnionego „obiadu” opowiadałem jej o swojej wędrówce w odpowiedzi na pytania, do których już przywykłem. Potem usiedliśmy w pokoju, który przed budową był pewnie salonem. Znalazło się miejsce na kanapie na przeciw telewizora i tam usiedliśmy. Z powodu szarugi było ciemno i chłodno, chociaż nie nastał jeszcze wieczór, dlatego Kaśka zapaliła ogień w kominku. Właściwie nie był to jeszcze piękny, obudowany kominek o ciekawej, rzeźbionej formie, a jedynie żeliwny wkład, ale i tak było miło. Rozkapryszona dziewczyna nie decydowała się jaki kanał telewizyjny zostawić. Cokolwiek próbowałem powiedzieć, żeby zacząć rozmowę odpowiadała tylko „no”, albo w ogóle nic nie mówiła. Siedziała rozkraczona niedbale w swojej luźnej bluzie i dresach i stukała po przyciskach pilota. To wszystko razem zaczynało mnie już poważnie mierzić - miałem ochotę wygarnąć jej nie zważając na konsekwencje.
Nagle, zupełnie niespodziewanie dźwignęła się i jednym niespodziewanym ruchem wskoczyła na moje kolana. Właściwie to usadowiła się bardzo blisko mnie, głęboko na udach.
- A może zabawimy się po mojemu? Co Ci tak gębę zatkało? Myślisz, że jestem dziewicą?! - spytała głośno.
Przez jej niewyparzone słowa, a zwłaszcza przez jej uda i łono, które dociskały się do mojego, poczułem twardnienie w kroczu. Zawładnęło mną dzikie pożądanie, dodatkowo podsycane przez złość i niechęć.
- A co ty niby potrafisz? Pewnie kolega cię zgwałcił w szkolnej toalecie! - Wycedziłem sam nie wierząc własnym słowom. Zrobiło się straszliwie gorąco.
- Tak myślisz? To patrz! - syknęła patrząc mi agresywnie w oczy. W mig zeszła na podłogę i w sekundach otworzyła moje spodnie i wydobyła uwierającego penisa. Z pomalowanych ciemną szminką ust wysunęła różowy język i okrążyła nim dbale, delikatnie żołądź. Jeździła swoim, przebitym zresztą kolczykiem, językiem od dołu ku górze po mojej kolumnie, drażniła miejsce bezpośrednio pod zgrubieniem główki. Jej śliska, ciepła ślina, drażniący dodatkowo kolczyk dawały cudowne doznania. Spotykałem dziewczyny, które pewnie z powodu wstydu nie lubiły, by patrzyć na nie, kiedy pieszczą. Kasia przeciwnie wciąż śmiało wbijała swój wzrok w moje oczy. Po chwili na dokładnie ochuchanego członka zaczęła bardzo powoli, łagodnie zsuwać soje zaciśnięte usta. Wydałem głębokie, donośne westchnienie z powodu tej niewysłowionej przyjemności. Pomagając sobie palcami, zaspokajała mnie przesuwając głową w tę i z powrotem.
- I co, chyba nie jest Ci tak źle? - rzekła prowokująco.
Nie odpowiedziałem, tylko wprawnie zdarłem z niej bluzę. Nie zdziwiło mnie nawet, że nic nie miała pod nią, nawet stanika. Zaskoczyło mnie jednak, jak ładne piersi posiadała. Były niemałe, bardzo jędrne, o charakterystycznym kobiecym kształcie - między krągłością, a formą stożka. Całe ciało ponad pasem miała w jednolitym mocno opalonym odcieniu, łącznie z piersiami. Zastanowiłem się, czy opala się nago na swojej działce, czy też w solarium. Złapałem jej biust w dłonie i mocno zacisnąłem. Uśmiechnęła się. Wtedy pierwszy raz ją pocałowałem. Nie było to raczej czułe; rzekłbym, iż intensywne, napalone. Chwyciłem jeden z jej kucyków i pociągnąłem tak, że przechyliła głowę w bok. Wtedy ustami przedarłem się po jej szyi, dekolcie i przyssałem się, do całkiem dużej ciemnobrązowej brodawki. Drugą dłonią dalej ugniatałem jej erotyczne ciasto. Stojąc złapałem ją pod pośladki i gwałtownym ruchem podniosłem, a ona złapała moje biodra udami. Przemieszane soki i ślina na moim niedźwiedziu odcisnęły się na dresach. Siedząc tak Kasia ściągnęła mi koszulkę, ja zaś klęknąłem i opuszczając ją położyłem na dywanie tuż obok kominka. Już przy wchodzeniu do pokoju zdziwiło mnie, że nie jest on obecnie zwinięty, ale cóż; teraz zrozumiałem, że się przydał. Wyskoczyłem z prawie zupełnie opadłych spodni, a ona nie czekając na mnie sama ściągnęła swoje, a także białe stringi. Miała dokładnie wygolone łono; pomyślałem sobie, że musi się jej nudzić, jak nie ma rodziców. Nie chciała, żebym na nią patrzył, wolała, żebym szybką ją szybko zaspokoił, dlatego pociągnęła moją głowę w swoją stronę i powiedziała krótko:
- Liż!
Zbliżyłem się i z premedytacją potarłem brodą o najczulszą część jej uda. Wbrew moim oczekiwaniom mruknęła zadowolona. Nie tracąc więcej czasu rozłożyłem palcami jej płatki i silnie przyciskając przesunąłem całą szerokością języka po jej szczelince, rozpłaszczając łechtaczkę.
- O tak! - westchnęła.
Nawet nie starałem się być bardzo delikatny. Całowałem ją mocno, jednocześnie ssąc i liżąc wrażliwy pręcik; następnie wwiercałem się językiem do przedmieść jej stolicy. Szybko traciłem orientację w tym co robię - moje usta błądziły wszędzie w chaosie zmoczonego śliną i śluzem sromu. Zbliżyłem palec do jej szparki i lekko obracając na boki wsunąłem do środka. Poczułem wilgoć oraz miękkość jej tkanek; szybko dołączyłem drugi palec. W ten sposób drażniłem ją, liżąc jednocześnie łechtaczkę. Kasia wyginała się spazmatycznie na dywanie. W pewnym momencie rozkazała:
- Zimno! Zanieś mnie do pokoju.
Chociaż irytowała mnie swoim dyrektorowaniem, posłusznie wziąłem ją ponownie na ręce. Przerywając na momenty całowanie skierowała mnie do średniej wielkości pokoju, którego połowę zajmowało bardzo spore łóżko. Rzuciłem ją na nie i sam padłem obok.
- No, na co czekasz? Weź mnie!
- Nie mam przy sobie skafandrów. Zostawiłem w plecaku w kuchni. - odpowiedziałem.
- Olej to! Za kogo mnie masz? Biorę tabletki.
Pomyślałem „jak chcesz, w końcu to nie mój problem”. Nie zastanawiając się dłużej złapałem ją jedną dłonią za krągłą pierś, drugą podparłem się i pozwoliłem swobodnie znaleźć swoje przeznaczenie mojemu zziębniętemu grotołazowi. O dziwo trafił bez większych problemów i od razu wszedł głęboko. Dziewczyna wyraziła swoją aprobatę przeciągłą samogłoską wydobytą z szeroko otwartych ust. Podciągnąłem swoje kolana, tak, że klęczałem przed nią, po czym rozłożyłem jej gładkie uda, podciągnąłem rozpalone ciało trzymając silnie za talię i nakierowałem się, by z powrotem znaleźć w jej otchłaniach. Posuwając szybko patrzyłem Kasi intensywnie w oczy, chyba z wyrazem pewnego wywyższenia. Mojej wybawicielce to chyba przeszkadzało, więc mimo, że wyraźne było, jak wielką porcję przyjemności dostaje, wyrwała się, przekręciła i podniosła na kolanach i rękach.
- Pokaż teraz, na co Cię stać. - poleciła.
Podniosłem się, znalazłem w środku młodego ciała i zacząłem wahadłowo poruszać. Spore piersi wisiały swobodnie pod opalonymi plecami; złapałem je oburącz jak wielkie, miękkie pomarańcze i na przemian ściskałem, a także zataczałem kręgi. Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie złapać jej kucyka w celu ściągnięcia go do siebie. Wygięła głowę w tył wydobywając gardłowe dźwięki. Aby móc jeszcze gwałtowniej i pełniej wchodzić dociskałem jej krągły tyłeczek chwytając w kleszcze swoich ramion jej biodra.
- Tak!... Mocniej! - głośno krzyczała.
Wciąż wypinając się w moja stronę, opadła na rękach, tak, że oparła swoje piersi i zarumienioną głowę na łóżku. Wyciągniętą w tył dłonią złapała mnie za pośladek i ściskając na nim palce bezświadomie ponaglała do jeszcze mocniejszej penetracji. Jęczeliśmy bez ograniczeń, głęboko oddychaliśmy. Czułem, iż zaczynam się męczyć, chcąc zrobić przerwę, pozostając w środku oparłem się torsem i o jej plecy, całując w trakcie jej gładką skórę, kark, smakując pot. Jednak niecierpliwej Kasi to nie było najwyraźniej na rękę.
Dała mi do zrozumienia, żebym położył się na plecach. Sama uklęknęła dokładnie nad moim prężącym się organem i łapiąc go fachowo od tyłu nabiła się bezbłędnie na jego ostrze. Rozpoczęła swoją jazdę energicznie podskakując. Bezmyślnie masowałem jej uda, plecy, pośladki. Czułem między palcami, jak spływa po niej strużka potu. Widziałem falujący w rytm galopu biust oraz gorącą, zaczerwieniona skórę na dekolcie, szyi, twarzy. Miała zamknięte oczy i znać było, że skupiła się już wyłącznie na swojej przyjemności i na jak najszybszym osiągnięciu szczytu. „Cholerna egoistka” pomyślałem i prawie w tym samym momencie poczułem ogromne ciśnienie w sobie. Po chwili wydzierając się rozlewałem w niej swój nektar; ona czując to jeszcze bardziej przyspieszyła. Wulkanicznie dochodziła.
- O... ooo... ooooooch... oooooooch! - krzyczała, chwiejąc się w różnych kierunkach, przysiadając najmocniej jak potrafiła, by w pełni nasycić się przeżywanym orgazmem. W końcu osunęła się na mnie, bez ruchu przykrywając swoim ciałem. Szybko oddychała łakomie biorąc powietrze. Przykryłem nas kołdrą i mniej więcej tak zasnęliśmy.
Rano nie była tą samą rozkapryszoną osobą. Przez resztę godzin, które tam byłem przestała być aż tak marudna, starała się zachować wesołość. Gościła mnie najlepiej jak umiała, a że pogoda odmieniła się w cudowny sposób zrobiłem poza domem kilka rzeczy, które chciała. Na pożegnanie pocałowaliśmy się i życzyliśmy sobie szczęścia. Oczywiście wewnątrz domu - bo jeszcze ktoś ze wsi zobaczy. Heh! - wspaniałe jest życie młodego włóczęgi!
Dodał: dr emil, 2006.12.30
czytano: 14984 razy

Oceń to opowiadanie:
Redakcja erotyczne-opowiadania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

*nick:
e-mail:
*wynik:
wpisz wynik działania cztery dodać siedem
to zabezpieczenie przed robotami spamujacymi
*treść:
 
KOMENTARZE:
[c] Copyright 2005 Erotyczne-Opowiadania.pl // Wszelkie prawa zastrzeżone . Strona przeznaczona jest dla osób +18 Top