opowiadania erotyczne
opowiadania erotyczne
Home * Wykup abonament * Skontaktuj się *
opowiadania erotyczne, fantazje erotyczne erotyczne opowiadania, fantazje erotyczne
osób online: 1
1908 opowiadań w serwisie
OPOWIADANIA EROTYCZNE - najwyżej oceniane / najnowsze / najrzadziej oceniane | Dodaj opowiadanie
.
opowiadania erotyczne, fantazje erotyczne

4000 zniżek do restauracji, pizzerii i barów

Bezpłatna aplikacja mobilna grupuj±ca zniżki, promocje, kupony rabatowe, oferty lunchowe i happy hours dostępne w lokalach gastronomicznych, restauracjach, pubach i kawiarniach na terenie całej Polski.

http://bistroclub.pl
 Praca Uszlachetnia
Beatka zawsze byla kokietka. Jakos jej to zupelnie nie przeszkadzalo, otoczeniu chyba tez zreszta nie. W koncu poza pieknym cialem i slicznym usmiechem miala jeszcze wiele atutów do zaoferowania - wlasnie skonczyla studia i zdobyla zasluzona posade. Zostala sekretarka w pewnej niewielkiej, ale bardzo dobrze prosperujacej firmie konsultingowej. Tak modnie sie owa placówka nazywala, w rzeczywistosci jej szef - Mateusz - okreslal profil dzialalnosci firmy slowami: "rewolwerowcy na godziny". Mateusz pozbieral bowiem kilkunastu fachowców z popularnych ostatnio dziedzin - i oferowal ich uslugi wiekszym przedsiebiorstwom, nie zawsze zainteresowanych posiadaniem na stale pracownika o wysokich kwalifikacjach. Po firmie krecili sie wiec zarosnieci informatycy o oblakanym wzroku; gladcy prawnicy, pachnacy drogimi wodami po goleniu; specjalisci od zarzadzania, pozostajacy w symbiozie ze swoimi komórkami, a takze fachowcy od marketingu i reklamy, palacy potworne ilosci papierosów i chodzacy w pólsportowych bluzach. Jednak wszyscy oni na widok Beatki zapominali na chwile o swoich zajeciach - informatycy, którzy mieli problemy z odróznieniem srody od piatku oraz dobraniem skarpetek do pary - na jej widok nerwowo chowali brudne buty pod blat stolu, prawnikom i managerom na chwile zabieralo glos, na co komórki wsciekle skrzeczaly im do uszu, zas spece od reklamy wymieniali miedzy soba znaczace usmieszki i komentarze.

Beatce bardzo sie to podobalo. Robila w koncu wiele, zeby sie podobac mezczyznom. Ubierala sie w króciutkie spódniczki, spod których wystawal brzeg jej ponczoszek; zakladala bluzeczki, z dekoltu których usmiechaly sie jej kraglutkie cycuszki. Znala swoje atuty i sprawialo jej ogromna radosc, kiedy dostrzegali je inni.

Dostrzegal je równiez Mateusz - Beatka byla w koncu jego osobista sekretarka. A poza wspanialym wygladem miala równiez te zalete, ze potrafila odpowiednio rozmawiac z klientami. Mateusz czesto smial sie, ze nie powinien przyjmowac interesantów od razu, poniewaz w sieci Beatki znacznie latwiej bylo wpasc. Jesli klientem byl mezczyzna - Beatka przykuwala jego uwage swoja kokieteria i melodyjnym glosem opowiadala o wspanialych fachowcach, pracujacych w firmie i ich niebosieznych kwalifikacjach. Od czasu do czasu zadawala jakies pytanie, czestowala herbata lub kawa, podawala ciasteczka - i po dziesieciu minutach nawet najtwardsi negocjatorzy byli sklonni zgodzic sie na prawie kazde warunki. Jesli klientem byla kobieta - Beatka zjednywala ja ujmujacym sposobem bycia i eleganckim traktowaniem.

Mateusz czesto zabieral ja ze soba na róznego typu rozmowy i "biznes-lunche". Beatka nie zawodzila. Znajomosc jezyków obcych i obycie towarzyskie pozwalaly jej dotrzymywac kroku Mateuszowi podczas powaznych spotkan. Niejednokrotnie dzieki skrawkowi koronki ponczoszek, wystajacemu spod sukienki, szefowi udalo sie przeforsowac niewygodny paragraf podczas omawiania umowy. Klienci nie mogli sie skupic, oszolomieni wdziekami Beatki, a sprytny Mateusz wykorzystywal taki moment z wprawa szakala. Trzeba jednak oddac mu honor - nigdy nie naklanial Beatki do tego typu manewrów.

Pewnego sierpniowego dnia, kiedy cieple i duszne powietrze rozleniwialo wszystkich, Beatka miala za zadanie zebrac od kilku osób materialy, skladajace sie na nowa prezentacje firmy. Bylo to zadanie praktycznie niewykonalne dla kazdej innej osoby, ale Beatka kokietka zaprzegla caly arsenal swoich wdzieków. Sliczny usmiech, przekrzywiona glówka, pozwolenie na kontemplacje pieknych nózek - kolejni pracownicy rzucali sie do roboty mimo upalu - aby tylko spelnic prosbe Beatki. Nic wiec dziwnego, ze okolo godziny 15 sekretarka dumnie wkroczyla do gabinetu szefa, niosac pekata teczke.

Mateusz siedzial wygodnie w fotelu; cieplo i duchota spowodowaly, ze osunal sie w rozmarzenie - jakies dziwne obrazy, rodem ze snu - a moze z wyobrazni - tanczyly przed jego oczyma. Opuscil powieki, aby tym glebiej zanurzyc sie w zmyslowych wizjach. Dlatego najpierw uslyszal cichutkie pukanie, potem dzwiek otwieranych drzwi - a na koncu szelest delikatnych ponczoszek, opinajacych ocierajace sie o siebie uda. Mateusz drgnal - i jego nieodlaczny przyjaciel takze. Nigdy nie byl nieczuly na wdzieki kobiet, ale Beatka - mimo iz niekiedy i jego kokietowala - byla dla niego "ponad to". Owszem, jej zabiegi odnosily pewien skutek - zwracal uwage na jej urode i seksowny ubiór - ale nigdy nie posunal sie dalej, niz czysto teoretyczne rozwazania "co by bylo, gdyby...". Jednak teraz nagle odczul, ze rozwazania te zdaja mu sie zadziwiajaco bliskie i coraz mniej teoretyczne! Och, wziac ja w ramiona, przytulic, calowac jej wargi, delikatna szyje, kragle piersi... Poczuc pod palcami kraglosc jej ud i posladków... "Mateusz, ty swinio!" zganil siebie w mysli "jestes w pracy, a nie na imprezie. To twoja pracownica i uspokój sie natychmiast, bo ci cos w spodniach sterczy!"

Otrzasnal sie i uspokoil. Ale w tym momencie dolecial go zapach jej perfum. Nozdrza Mateusza zareagowaly poprawnie: "zapach ofiary", jego niestrudzony pies gonczy znów poderwal sie, gotów do polowania. - Przynioslam materialy do prezentacji - usmiechnela sie Beatka, a Mateuszowi zmiekly nogi. - Wszystko jest tutaj, w teczce, lacznie z kompaktem, który Jarek... ups! Plyta wysunela sie z teczki i upadla na podloge. Beatka schylila sie, chcac ja zlapac, ale plytka - wypuszczona na wolnosc - potoczyla sie w strone drzwi. Sekretarka rzucila sie w pogon w dosc nieprzystojnej pozie, co jeszcze podkreslila zwiewna sukienka, która opadla na dól troszeczke pózniej od wlascicielki. Trwalo to krótko, ale wystarczajaco dlugo, zeby Mateusz zdolal sie zorientowac, ze to, co zobaczyl, nie bylo cielista bielizna. "Ona nie ma majteczek!" pomyslal i jego cialo przeszyla goraca iskra, wlokaca za soba zimny ogon. "Oj, i ma slicznie wygolona cipenke" zaskomlal jego pies gonczy.

Beatka tymczasem zlapala uciekinierke i z tryumfujacym usmiechem obrócila sie w kierunku szefa. Jedno spojrzenie na jego twarz wystarczalo. "Zobaczyl" pomyslala i poczula sie troszeczke glupio. "Wie, ze widzialem", pomyslal Mateusz i sila woli powstrzymal sie od rumienca. Sekretarka usmiechnela sie przepraszajaco, a jej szef poczul, ze za chwile stopnieje i wsiaknie w dywan. "Jaka ona sliczna..."

- Pani Beatko - wydusil w koncu z siebie Mateusz. - Prosze dac mi te materialy... - powiedzial juz pewniejszym glosem. Sekretarka podeszla do biurka, wciaz slicznie sie usmiechajac i polozyla na nim teczke; kiedy sie pochylala, Mateusz próbowal patrzec w inna strone, ale natura byla silniejsza i zapuscil bezczelnego zurawia w jej dekolt. To, co w nim ujrzal, sprawilo, ze dzien stal sie dla niego jeszcze bardziej upalny.
- Taaak... Pani Beatko, musimy porozmawiac. Ja... wie pani... to nie jest latwa rozmowa dla mnie... - wil sie Mateusz. "O matko! Zaraz mnie wyrzuci z pracy za bieganie z gola cipka" pomyslala biedna kokietka i z kolei odebrala sierpniowe popoludnie jako nad wyraz chlodne.
- Prosze usiasc w fotelu - powiedzial szef. Beatka siadla w pozie pensjonarki i przerazona wpatrywala sie w Mateusza.
- Hmm... juz dawno temu zwrócilem na pania uwage - zaczal spokojnie szef. "Zaraz mi wygarnie, zaraz mi wygarnie" panikowala Beatka.
- To znaczy... w sensie pozytywnym, bo jakze, prawda, nie docenic... - Mateusz zblizal sie do meritum okrezna droga.
- Badzmy szczerzy - wybuchnal. - Jest pani atrakcyjna mloda kobieta, która na pewno zdaje sobie sprawe z tego, ze sie podoba mezczyznom - poczul wyrazna ulge, wypowiadajac te slowa.
- Dziekuje, panie dyrektorze - usmiechnela sie Beatka, starajac sie nie kokietowac szefa.
- Ale musze pani zadac kilka powaznych pytan, na które prosze szczerze odpowiadac.
- Dobrze... - potulnie zgodzila sie Beatka, opuszczajac oczy jak zawstydzona panienka. "W co ty sie pakujesz?" wolal do siebie Mateusz. "Na co czekasz?" krzyczala druga czesc jego.... osobowosci.
- Prosze mi powiedziec... czy pani ma na sobie ponczochy?
- Tak - odparla Beatka tonem grzesznicy, wyznajacej potworny wystepek.
- I... i nie ma pani pod spodem bielizny?
- Nie - jeknela Beatka, czerwieniac sie i cierpiac potwornie.
- Bo ja... widzi pani... - znowu zacukal sie Mateusz. - Prosze tego nie traktowac w kategoriach polecenia. Prosze zapomniec o tym, ze jestem pani zwierzchnikiem. Czy moze pani podejsc tu blizej?

Beatka jak zahipnotyzowana wstala z fotela i ruszyla w strone biurka.
- Prosze podejsc tutaj - szepnal Mateusz. Po chwili stala przed nim, ubrana w sliczna kusa sukienke w kwiatki.
- Czy... czy moge dotknac? - Mateusz wyciagnal reke w kierunku jej uda.
- Tttak... szepnela Beatka, wyciagajac zalotnie nózke w jego kierunku. Zganila siebie za to, ale nie mogla walczyc z natura. Mateusz poczul cudowna, ciepla miekkkosc, okryta delikatna mgielka ponczoszek. Jego dlonie masowaly sliczne udo, powoli przesuwajac sie ku górze. Zblizaly sie do filuternej koronki, podnoszac juz brzeg sukienki. "Co ja robie" pomyslala Beatka, "przeciez to moj szef". Ale pieszczota byla tak zniewalajaca, ze nie potrafila sie wyrwac z jej sieci. Mateusz przesunal jedna dlon pod kolano i podniósl jej noge, zdejmujac pantofelek i pieszczac stope. Beatka mruczala cicho, a on tymczasem wsunal glowe pod kwiecista sukienke i zobaczyl najslodsza cipeczke na swiecie: delikatnie rózowiutkie wargi zachodzily na siebie, skrywajac w sobie zródlo niewyobrazalnej rozkoszy. Nad nia znajdowala sie sliczna kepka ciemnego futerka, która byla tak skromna i rozczulajaca, ze Mateusz po raz kolejny poczul fale obezwladniajacego goraca. Tymczasem palce Beatki juz wplataly sie w jego wlosy i przyciagaly jego glowe ku rozpalonym udom, które zaczal namietnie calowac. Przesuwal sie ku górze, podnoszac ze soba sukienke, ale nagle przestal czuc jej opór - cos zaszelescilo i po chwili sukienka majestatycznie opadla na podloge. Beatka stala teraz przed nim tylko w cielistych ponczoszkach i malutkim staniczku, którego prawie nie bylo.

- Nie badz okrutna, zdejmij to... - jeknal Mateusz, a jego sekretarka poslusznie rozpiela stanik i zdjela go z siebie. Mateusz podniósl sie i wtulil glowe miedzy jej cudowne cycuszki, calujac je i delikatnie kasajac. Beatka oddychala ciezko, przytulajac go do siebie. Starala sie ze wszystkich sil przyciagnac jego usta do swoich, lecz on zatonal w pieszczotach jej piersi. Wreszcie poczula jego usta na swojej szyi i zblizyla do nich swoje wargi. Wpila sie w nie tak rozpaczliwie, jakby to mial byc ostatni pocelunek jej zycia. Mateusz poczul, jak jej jezyk wslizguje sie do jego ust i odbiera mu zmysly; jej malutkie dlonie bladzily po jego piersiach, rozluzniajac wezel krawata i rozpinajac guziki koszuli. Po chwili byl pólnagi, a jego cudowna bogini piescila jego piers i przytulala sie do niej. Zatopil palce w jej wlosach, przelewajacych sie po jego rekach jak lawa. Poczul, jak znika obrecz paska wokól jego bioder, jak jego spodnie opadaja na dól. Zlapal Beatke za rece i pociagnal ku górze.

- Jakas ty piekna... - szepnal, podziwiajac jej nagie cialo. Oparl ja o biurko i podtrzymujac plecy, powoli polozyl na blacie. Z dzika namietnoscia z powrotem zatopil sie w jej piersiach, pieszczac twarde sutki, lizac jedrne pólkule, pelne kobiecosci. Gladzil jej brzuch, az w koncu jego palce odnalazly malutka kepke - poznawal kazdy jej wlosek, zanim nie chwycila jego dloni i nie zsunela nizej.

- Prosze... - uslyszal jej szept. Delikatnie glaskal wargi jej cudownej cipenki, goracej od podniecenia. Chcial poczuc jej wilgoc, ale wiedzial, ze nie nalezy tylko brac - trzeba równiez dawac. Wsunal sie miedzy jej uda, przyciskajac swoje usta do jej cudownych, niemych warg. Jego rece bezwiednie gladzily uda, sycac sie ich pelnoscia, rozkoszujac sie ich gladkoscia, podkreslona delikatna materia ponczoszek. Tymczasem jego jezyk wsuwal sie do wnetrza najcudowniejszego owocu, jaki kiedykolwiek zrodzila natura. Juz czul wzbierajace soki, juz radowal sie ich obfitoscia - gdy nagle nosem tracil to male ziarenko, z którego wyrasta drzewo rozkoszy o rozlozystej koronie. Uslyszal jek Beatki. Nie mógl pozwolic, by cierpiala niezaspokojona. Wsunal sie pomiedzy platki, czule wydobyl rózowa kuleczke i oddal ja pod opieke swoich warg i jezyka. Beatka chwycila go za glowe i trzymala mocno, wtulajac jego twarz w kielich jej cudownego kwiatu - jakby bala sie, ze Mateusz odejdzie, zostawiajac ja na pastwe nienasyconego podniecenia. Tymczasem on znecal sie nad pesteczka jej owocu, lizac ja i ssajac, zatapiajac w cieplej wilgoci swoich ust. Beatka jeczala, czujac zblizajacy sie szczyt. Jej piersi unoszone oddechem byly niczym zagle, wypelnione wiatrem rozkoszy. Czula sie cudownie, oddajac swoje wnetrze tak czulemu mezczyznie. Cale jej cialo zalewane bylo falami nicosci - przyplyw przybieral coraz mocniej, az w koncu Beatce nie pozostal juz ani jeden skrawek jej wlasnego ciala - ostatnia fala zabrala jej podbrzusze, wyrywajac z jej ust okrzyk i dajac jej w zamian przenikliwa rozkosz, tak cudowna, ze az prawie bolesna.

Mateusz podniósl glowe - ich oczy sie spotkaly. Beatka nie mogla wypowiedziec slowa, powoli sczolgala sie z biurka i stanela na czworakach na podlodze. Chciala sie odezwac i podziekowac, jednoczesnie nie wiedziala co zrobic - ale brak jej bylo sil, wiec prosciej bylo pozwolic cialu wspominac niedawny orgazm i milczec. Jednak jej cudowny widok podzialal na Mateusza zabójczo - wzburzone wlosy, rozsypujace sie po plecach, pelne piersi, kolyszace sie delikatnie, kraglutki tyleczek, wypiety w jego kierunku, sliczne nózki w ponczochach z koronka - tego nie mógl wytrzymac zaden mezczyzna. Mateusz tez nie wytrzymal. Niezdarnie wysuplal sie ze slipek (w czym przeszkadzal mu jego nabrzmialy ptaszek) i opadl na Beatke, chwytajac ja za piersi.
- Nie... - jeknela Beatka, wytracona gwaltownie ze slodkich wspomnien.
- Blagam - szepnal Mateusz i nie czekajac na odpowiedz przysunal biodra do jej posladków.

Jego rozpalony miecz bez trudu odnalazl droge - Mateusz z blogim jekiem zanurzyl go w najcudowniejszym naczyniu, jakie tylko mógl sobie wyobrazic. Beatka poczula, jak je wnetrze otwiera sie na cos bardzo twardego, sztywnego i cudownego... Wyprezyla sie, dociskajac tyleczek do brzucha szefa. Mateusz powoli zaczal taniec - taniec rozkoszy, taniec rui, taniec psa z suka. Byli teraz zwierzetami, których nie obchodzilo juz nic - dazyly tylko do zaspokojenia. Biodra uderzaly o posladki, wilgotne od soków. Rece Mateusza bladzily po piersiach Beatki, glaszczac je i sciskajac. Ich przyspieszone, chrapliwe oddechy byly muzyka ich tanca. Oboje czuli sie zanurzeni w jakims slodkim mroku, który rozgrzeszal ich z namietnego, cielesnego seksu. Oboje widzieli w tym mroku purpurowy krag swiatla, majaczacy gdzies przed nimi. Beatka czula, ze jest wierzchowcem, galopujacym w strone tego kregu - Mateusz zas byl niecierpliwym jezdzcem, ponaglajacym ja do jeszcze wiekszego wysilku swoja sztywna ostroga, rozkosznie zanurzona w jej ciele. Krag zblizal sie coraz bardziej, nieublaganie rozpalajac ich ciala - az wreszcie stlumiony okrzyk wyrwal sie z gardla Mateusza, a Betka ponownie stracila swoje cialo... Gorace wyznanie przyjemnosci Mateusza wypelnilo jej spragnione wnetrze. Ale w jej cipeczce nie przestawalo byc ciasno. Nagle uswiadomila sobie, ze wciaz tkwi w niej pulsujacy, rozpalony kogut. Zaczela ruszac pupa, zagrzewajac go do dalszej walki, ale ledwo trzymala sie na nogach. Poczula, ze upada na bok i jeknela, kiedy ptaszek wyzlizgnal sie z jej gniazdka. Ale Mateusz polozyl ja na plecach, zarzucil jej sliczne nózki na ramiona i objal jej cudowne posladki, podkladajac pod nie dlonie. Beatka nie miala mozliwosci ruchu - czula sie przyjemnie zniewolona i oczekiwala gwaltu. Jej cipka otworzyla sie w oczekiwaniu na koguta, który wszedl w nia glebiej, niz za pierwszym razem. Westchnienie Mateusza zagluszyl jek Beatki. Zwinieta w klebek, wypieta cipeczka w kierunku jej jedynego wlasciciela, oddawala mu sie bez reszty. Tymczasem on posiadl ja jeszcze brutalniej, niz za pierwszym razem, choc w jego bezwzglednych ruchach bylo tyle czulosci. Zwierzecy ped do zaspokojenia zadzy splatal sie z ludzka namietnoscia. Oba ciala doskonale zespolily sie ze soba i staly sie jednym, przedziwnym instrumentem rozkoszy. Pizdeczka Beatki drzala, pocierana twardym smyczkiem jego kutasa; spiewala pod jego sztywna batuta; uderzana jego goraca palka wydawala rozkoszne mlasniecia - byl to nieopisany koncert rozkoszy, którego nie zaklócali ani jednym slowem, bo ich spojrzenia przekazywaly wszystko. Pelen uwielbienia wzrok Mateusza mówil: "Jestes cudowna, jestes najpiekniejsza. Otwórz swoja pizdeczke, a wypelnie ja. Oddaj mi sie na wlasnosc, a zaplace ci w rozkosznej monecie. Bede cie pieprzyl do konca swiata, az oszalejesz i stracisz zmysly". Oczy Beatki odpowiadaly: "Jestem tylko twoja, jestem twoja suka, rznij mnie jak zwierze, napelnij moja cipe twoim rozpalonym kutasem". Ten dialog trwal i nabieral rozpedu. W powietrzu wisial niemy okrzyk, jaki wydaje cialo, kiedy przezywa ekstaze. Mateusz wchodzil w Beatke coraz szybciej i mocniej, jej cipeczka parskala sokami jak zgoniona klacz, czula juz jeden wielki, nieskonczony orgazm - i poczula, ze jej jezdziec równiez jest juz blisko.

- Nie tak - jeknela. Zlapala go za rece i powstrzymala. Z trudem zeslizgnela sie z jego koguta, po czym chwycila jego biodra i przyciagnela do swojej twarzy - tak chciala miec go teraz w ustach, ociekajacego jej podwójna rozkosza! Ptaszek Mateusza zanurzyl sie w jej ustach, gdzie natychmiast rozpetala sie wokól niego burza pieszczot. Beatka glaskala go reka, a jej jezyk wrecz szalal, tak ze Mateuszowi pociemnialo w oczach. Oparl sie rekach, dyszac ciezko. Slyszal mruczenie Beatki, która znecala sie nad jego kutasem - az w koncu zamknal oczy, uniósl glowe i zagryzajac wargi wstrzymal oddech. Poczul wzbierajaca w sobie fale, która toczyla sie powoli od stóp, przez kolana, az do bioder - gdzie wreszcie wybuchla goraca struga, zalewajaca spragnione usta Beatki. Strumien spermy byl tak silny, ze Beatka parsknela, a malutkie fontanny nasienia wyladowaly na jej slicznych cycuszkach. Czula sie cudownie, polykajac jego smietanke - w tym oddaniu krylo sie dopelnienie jej orgazmu. Tymczasem fala rozkoszy dalej zalewala Mateusza, siegajac w koncu glowy i zaslaniajac mgla jego oczy.

Kiedy z powrotem odzyskal wzrok, przepiekny widok jego kochanki, lezacej na podlodze i oblanej jego danina rozkoszy sprawil, ze przez dlugi czas nie mógl sie poruszac i nie oczekiwal tego od Beatki.
Dodał: er, 2005.10.16
czytano: 22291 razy

Oceń to opowiadanie:
Redakcja erotyczne-opowiadania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

*nick:
e-mail:
*wynik:
wpisz wynik działania cztery dodać siedem
to zabezpieczenie przed robotami spamujacymi
*treść:
 
KOMENTARZE:
[c] Copyright 2005 Erotyczne-Opowiadania.pl // Wszelkie prawa zastrzeżone . Strona przeznaczona jest dla osób +18 Top