opowiadania erotyczne
opowiadania erotyczne
Home * Wykup abonament * Skontaktuj się *
opowiadania erotyczne, fantazje erotyczne erotyczne opowiadania, fantazje erotyczne
osób online: 1
1908 opowiadań w serwisie
OPOWIADANIA EROTYCZNE - najwyżej oceniane / najnowsze / najrzadziej oceniane | Dodaj opowiadanie
.
opowiadania erotyczne, fantazje erotyczne

4000 zniżek do restauracji, pizzerii i barów

Bezpłatna aplikacja mobilna grupująca zniżki, promocje, kupony rabatowe, oferty lunchowe i happy hours dostępne w lokalach gastronomicznych, restauracjach, pubach i kawiarniach na terenie całej Polski.

http://bistroclub.pl
 Mama - moja pierwsz kobieta
Od tamtych wydarzeń minęło już kilka dobrych lat i wiele się w międzyczasie zmieniło w moim życiu: mam dobrą pracę, kochającą żonę i dwójkę dzieci. Ale tak myślę, że te wszystkie pozytywne rzeczy, które w ostatnich latach stały się moim udziałem, swój początek miały w wydarzeniach o których chciałbym opowiedzieć.
Miałem 25 lat, właśnie skończyłem studia i wróciłem do domu. W prowincjonalnym miasteczku, w którym mieszkałem znalezienie jakiejkolwiek pracy graniczyło z cudem. Nie potrafiłem jednak rozwinąć skrzydeł i wylecieć z rodzinnego gniazda.
Jestem jedynakiem.
Mój ojciec miał wówczas już 65 lat, był emerytowanym lekarzem staczającym się w alkoholizm. Pracował co prawda parę godzin dziennie w przychodni jednak przychodziły takie tygodnie, że znikał na całe dni w nieznanych nikomu melinach, skąd wracał upodlony jak najgorszy pijak.
Był mi zupełnie obcym człowiekiem.
Matka była urzędnikiem w powiacie i w tamtym roku kończyła 50 lat. Zawsze mieliśmy świetne, przyjacielskie relacje. Nie miałem przed nią tajemnic. To ona namówiła mnie na studia, które skończyłem. Dzięki jej wsparciu trenowałem na uczelni kolarstwo i miałem niezłe osiągnięcia. Uwielbiała jeździć na rowerze i wspólnie odbyliśmy niejedną wycieczkę.
Ale studia się skończyły i dopadła mnie depresja. Nie miałem pracy, urwały się stosunki ze znajomymi, skończyła się przygoda z akademickim klubem kolarskim. Przede wszystkim jednak dopadła mnie świadomość, że jestem sam. Nie miałem dziewczyny. Nie udało mi się jej znaleźć na studiach i któregoś dnia pomyślałem, że zmarnowałem ten czas i wszystko jest stracone. Zawsze byłem bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet. Poświęcałem się nauce i sportowi. Nigdy nie miałem dziewczyny.
Nigdy nie byłem z żadna kobietą…
W czerwcu tamtego roku wychodziła za mąż moja kuzynka. Uczyła się w Niemczech, tam tez poznała swojego przyszłego męża i tam brała ślub. Dostałem zaproszenie i pasowało się wybrać do miasta Friedrichshafen położonego nad Jeziorem Bodeńskim. Nie miałem ochoty tam jechać bo nie miałem osoby towarzyszącej. Świadomość ta niesamowicie mnie przybiła. Matka jednak nalegała żebym pojechał. Ona musiała; ślub brała jej chrześnica, ojciec zaś po tygodniu picia wylądował w szpitalu i długo nie mógł dojść do siebie.
Musieliśmy pojechać we dwójkę. Czekało nas dziesięć godzin jazdy. Pamiętam, że dużo i szczerze rozmawialiśmy o życiu. Wylewałem wszystkie swoje żale, frustracje i lęki, ale podczas tych rozmów zrozumiałem, że moją matkę mimo bijącej od niej pewności siebie również wypełnia poczucie samotności i głębokie rozczarowanie wieloma aspektami życia. Zrozumiałem tez, że najbardziej zależy jej na tym, aby moje życie jakoś się w końcu ułożyło.
„Coś musimy z tym zrobić” – powiedziała stanowczo widząc na mojej twarzy bezsilną wściekłość, że muszę jechać na czyjeś wesele bez dziewczyny - „Coś wymyślimy” – skwitowała, kiedy wybuchnąłem słowami – „Nie umówię się z dziewczyną, kiedy nie wiem nawet czy potrafiłbym uprawiać z nią seks. Seks znam tylko z filmów!”
Na miejsce dotarliśmy w środku nocy. Wszystko przez mamę, której praca nie pozwoliła akurat w tym czasie na wzięcie urlopu. Wyjeżdżaliśmy w piątek po południu, a na poniedziałek rano musieliśmy już być powrotem w domu. Zważywszy na kawałek drogi, jaki mieliśmy do pokonania wyszedł z tego niezły maraton. Do hotelu, w którym mieliśmy zapewnione noclegi dotarliśmy w środku nocy, zakwaterowano nas w schludnej, lecz mało przestronnej dwójce, ale nie przeszkadzało to nam zupełnie. Skonani walnęliśmy się każde na swoje łózko.

***

Czerwcowe słońce obudziło mnie jednak dość wcześnie. Matka krzątała się już po pokoju rozpakowując nasze bagaże, czego nie mieliśmy siły zrobić po przyjeździe. Widząc, że się obudziłem podeszła do uchylonych balkonowych drzwi i powiedziała:
„Wstawaj! Coś zobaczysz.”
Zwlokłem się z łózka i stanąłem obok niej w drzwiach. Z balkonu rozpościerał się widok na spokojne wody Jeziora Bodeńskiego, oddzielonego od naszego ośrodka pasem sosnowego lasu, odległego może o 200 – 300 metrów. Jezioro skrzyło się w porannym słońcu bijącą po oczach jasnością. Widok był naprawdę piękny.
„Idziemy się po śniadaniu wykapać? – spytała – grzechem byłoby nie skorzystać”. Co prawda woda nie była moim ulubionym żywiołem, ale piękna pogoda i trochę wolnego czasu do zagospodarowania sprawiły że i ja poczułem ochotę na kąpiel.
Chociaż godzina była jeszcze wczesna słonce grzało już niemiłosiernie, a na plaży było sporo ludzi. Ku memu zaskoczeniu wiele kobiet opalało się topless, mimo że przynajmniej kilka z nich przebywało na plaży razem z dziećmi. Spodobał mi się ten brak naciąganego wstydu, mimo że zdecydowana większość obnażonych piersi należała do pań raczej wieku średniego i sylwetki niezbyt szczupłej. Typowe niemieckie Helgi – pomyślałem – ale zawsze lepsze to niż nic.
Znaleźliśmy trochę wolnej przestrzeni gdzie rozwinąłem ręcznik i rzuciłem plecak. Rozebrałem się do szortów i postanowiłem zostać popilnować rzeczy, żeby matka mogła sobie pójść popływać. Zgodziła się bez wahania i popędziła do wody. Lubiła pływać. Ja zostałem na plaży i rozglądałem się wokół ciekawym spojrzeniem. Tuz obok dwie młode blondyny bawiły się piłką, ale tyłki miały jak trzydrzwiowe szafy; powyżej starsza babka o workowatych piersiach leżała bez stanika… Generalnie nie było na czym zawiesić oka.
A matka pływała i pływała.
Nie braliśmy kostiumów kąpielowych, ale oboje mieliśmy sportowe szorty, mama do tego założyła sportowy top, w którym zwykle jeździła na rowerze, a także używała do spania. W końcu wynurzyła się z jeziora. Zajęła moje miejsce na ręczniku a ja poszedłem się popluskać. Woda była ciepła i płytka, czyli tak jak lubię. Mogłem wypłynąć dobrych parę metrów w głąb jeziora, gdzie po wyprostowaniu nóg muskałem jeszcze palcami jego dno. Nie byłem dobrym pływakiem i szybko się tym znudziłem. Wyszedłem na brzeg przesuwając spojrzenie po plaży. Widok licznych nagich biustów przyjemnie podniecał. Wtedy mój wzrok zatrzymał się na naszym ręczniku.
Moja mama leżała topless i machała do mnie dłonią!
Serce zabiło mi ja kościelny dzwon, ale uśmiechnąłem się, podbiegłem do niej i rzuciłem się obok na brzuch.
„Teraz musimy przeschnąć” – powiedziała zakładając ciemne okulary, po czym zwróciła twarz w kierunku padających promieni, oddając się słonecznej kąpieli.
Moje serce powoli się uspakajało, więc podniosłem się na łokciach i usiadłem. Postanowiłem ukradkiem nasycić oczy.
Moja matka była niewysoką kobietą o zwartej, energicznej sylwetce. Nie wyglądała z pewnością na swoje lata. Patrząc na jej twarz rzec by można: zdrowa czterdziestka. Ubierała się skromnie, ale w sposób zadbany: w pracy garsonka, na luzie outdoorowe ciuchy. Nie tuszowała upływu czasu na swej twarzy, za to bardzo dbała o fryzurę. Przed wyjazdem fryzjerka zrobiła jej kasztanowo czarne pasemka i gdy na nią patrzyłem jej mokre, proste włosy spięte niedbale w kucyka spływały swobodnie za ramiona.
W jej sylwetce widać było aktywny tryb życia. Ramiona miała szczupłe i napięte zarysem ścięgien. Plecy proste, niewiele wciętą talię. Dość szerokie w porównaniu z ramionami biodra przechodziły w bardzo mocne uda, te zaś w pięknie wyrzeźbione łydki. Spojrzałem na jej wygięty w kołyskę brzuch fałdujący się w kilka wałeczków. Odrobina luźnego ciała na brzuszku i boczkach była chyba jedynym defektem jej wysportowanego ciała. Jednak, na Boga, mama miała prawie pięćdziesiątkę. Poza tym ten widok wałeczków dodawał jej tylko ciepłego uroku.
Ponad brzuszkiem mój wzrok zatrzymał się na tym, co najmocniej podnosiło puls. Profil nagich piersi. Piersi ani dużych ani małych, takich idealnych piersi kobiety w średnim wieku, pięknie zaokrąglonych, zakończonych nieco rozleniwionymi, ale wydatnymi brodawkami. Piersi nie obwisłych, pełnych, o delikatnej, jasnej skórze. Wyobraziłem sobie nagle jak matka musi o nie dbać nacierając je co wieczór kremami. I na tę myśl o wcieraniu kremów w jędrne piersi mojej matki poczułem nagle jak niesamowita siła rozdziera od środka moje szorty. Zerwałem się, aby zamaskować to czego się natychmiast zawstydziłem, ale w tym samym czasie zobaczyłem wzrok mojej mamy. Uśmiechnęła się na widok rozciągniętych do granic możliwości szortów i rzuciła:
„No no. Z Twoją męskością nie jest wcale tak źle”
Leżałem już na brzuchu, więc siląc się na żart odparłam: „Jak widać jest ok”.
Zaciskając powieki pomyślałem: Boże, moja matka jest tak bardzo atrakcyjną kobietą! Zresztą zawsze to wiedziałem. Jak wielu dorastających chłopców fantazjowałem o mamie. Praktycznie przez całe dojrzałe życie była najbliższą mi kobietą, kobietą którą zawsze miałem obok siebie, kobietą która zawsze, czy tego chciałem czy nie budziła swoją atrakcyjnością skrywane żądze. Jej rozpięty pod marynarką dekolt, jej kształtne nogi założone jedna na drugą budziły pragnienia, z którymi musiałem walczyć. Ale czy to raz im ulegałem popuszczając wodze fantazji, co zawsze kończyło się masturbacją.
Ogarnęły mnie nagle te wszystkie demony pożądania i zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo wstyd.
Chaotyczne myśli i mieszane uczucia sprawiły, że cały ten ślub, w którym musiałem uczestniczyć, nie wspominając już o weselu głęboko mnie zdołowały. Krótko byliśmy na plaży i krótko zabawiliśmy na weselu wracając do hotelu przed północą. Skutecznym argumentem do wykręcenia się z imprezy był fakt, że w poniedziałek matka musiała być w robocie a do domu mieliśmy przecież 1000 kilometrów

***

Długo stałem pod prysznicem. Mama wykapała się pierwsza i pewnie poszła już spać, a ja nie mogłem się pozbierać. Wytarłem się, założyłem szorty i stanąłem przed lustrem. Popatrzyłem na mój lekko zarośnięty tors: „Kurde – pomyślałem – Jestem przecież całkiem przyzwoicie zbudowany”. Napiąłem mięśnie. „Nie jest najgorzej!” Nagle postanowiłem, że nie będę spał w koszulce, ale w samych gatkach przedefiluję przed matką. Wyszedłem z łazienki. Mama czytała jeszcze książkę, ale na dźwięk zamykanych drzwi zdjęła okulary i spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się i rzekła:
„Choć przystojniaku i daj na dobranoc buzi swojej starej matce”.
Podszedłem do łóżka, usiadłem na krawędzi i nachyliłem się w jej stronę. Wtedy niespodziewanie zarzuciła mi na szyję ramiona i mocno przytuliła uśmiechając się serdecznie.
„Niech choć przez chwile nacieszę się moim synem”
Wtuliłem się w nią zanurzając palce w proste, kasztanowo czarne włosy. Pocałowała mnie w ucho i cicho powiedziała:
„Coś ci powiem. Wiem o tym, że tego chcesz… Ja chce dziś tego samego”
Odsunęła mnie na odległość ręki, spojrzała prosto w oczy i zsunęła na bok kołdrę, która dotychczas zakrywała ją do ramion. Mój Boże, leżała tam cała naga. W oczach zawirowało mi jej skupione spojrzenie, kształtne piersi, mocne nogi i delikatnie zarośnięte łono. Poczułem jak dojrzewam. Moje szorty znów rozciągnęły się do granic, ale zdecydowana dłoń mojej matki niespodziewanie uwolniła je od naporu. Jej ciepłe palce delikatnie oplotły mojego członka. Cofnąłem się jak rażony prądem, ale nie byłem w stanie już uwolnić się od oszałamiającej mnie żądzy. Zsunąłem szorty i położyłem się obok matki pozwalając jej ramionom na objecie moich placów, szyi, pośladków...
„Coś ci jeszcze powiem – rzekła spokojnym głosem – Seks to nic złego. Seks jest najlepsza rzeczą, jaką mężczyzna może dać kobiecie… I jaką kobieta może dać mężczyźnie.”
Poczułem jej palce zaciskające się na mojej nabrzmiałej męskości. Kilka łagodnych, ale stanowczych ruchów jej dłoni przybliżyło mnie na krok od rozkoszy. Położyłem dłoń na jej tali i przesunąłem łagodnie po brzuchu namierzając okrągłą pierś, której leniwy dotychczas sutek nabrzmiał teraz do zaskakujących rozmiarów. Dotknąłem go: był twardy jak świeży owoc! Dłoń mamy wsunęła mojego członka między uda, którymi łagodnie go ścisnęła. Nie odnalazłem jeszcze jej muszelki, ale moje biodra drgnęły nerwowo kilka razy i nagle… wytrysnąłem. Istny potop zalał jej nogi, a do tego całą pościel. Popatrzyła na mnie z lekkim uśmiechem, zmierzwiła czuprynę i powiedziała:
„Hmm, to teraz musimy przenieść się na Twoje łózko!”
Ja zaś oprzytomniałem tak szybko jak doszedłem i zrobiło mi się niebywale wstyd. Wstyd nie o to że dałem się ponieść pożądaniu do własnej mamy, ale że zachowałem się jak najgorszy prawiczek wszystko wypuszczając, zanim jeszcze doszło do czegokolwiek.
Wstałem pospiesznie i skuliłem się na moim łóżku. Fale sprzecznych uczuć niczym powódź zalewały mój mózg. Czułem że tonę. Słyszałem kroki jej nagich stóp, gdy poszła do łazienki się obmyć, ale niebawem była z powrotem. Słyszałem jak kładzie się za moimi plecami. Po chwili znów oplotły mnie jej ramiona. Odwróciła mi głowę.
„Ej, czym się martwisz. Wszystko w porządku.” - Pocałowała mnie w policzek i dodała - „Pragnę cię. Chodź!”
Usiadłem, aby zrobić jej trochę miejsca. Matka zgasiła nocną lampkę, która do tej poru niestrudzenie rozpraszała mrok i położyła się na plecach. Widziałem już tylko zarys jej ciała: głowę, ramiona, piersi i nogi, które nagle rozchyliły się przede mną. „No chodź” – usłyszałem. Pragnienie powróciło, ale poczucie wstydu i strach, czy dam radę mnie nie opuściły. Wsunąłem biodra miedzy jej kolana, nasze oczy spotkały się. Namierzyłem palcami lekko zarośniętą waginę i już miałem skierować tam mojego penisa kiedy poczułem dłonią że jest zupełnie wiotki. Przywarłem całym ciałem do jej ciała, ale czułem że nic to nie daje. Mój mały nie był gotowy.
Poczułem na twarzy gorące uderzenie wstydu.
„Nie jestem gotowy!” – wyszeptałem.
„Spokojnie, pomalutku – odparła całując moja szyję – Jestem tu cały czas. Widziałam do czego jesteś zdolny. Zrelaksuj się”
Przewróciła mnie na plecy i zaczęła całować mój tors, brzuch, w końcu dotarła do członka, ale on niewzruszony pozostawał w spoczynku. Byłem zrozpaczony. Znowu położyła się na plecach ciągnąc mnie za sobą. Zacząłem lizać jej dekolt, całować twarde piersi, gryźć nabrzmiałe sutki niczym najsłodsze owoce. Poczułem jej rękę jak szuka mojego penisa, ale on ciągle był skulony. Wzięła moja dłoń i położyła sobie na waginie.
„Użyj swoich długich palców” – powiedziała.
Mój palec zagłębił się w gorący i wilgotny świat pochwy. Poruszyłem nim czując, że sprawia jej to radość.
„A teraz chodź – wyszeptała słowami pełnymi rozkoszy – Jest cała wilgotna”
Mój penis nieco spęczniał w palcach matki, ale gdy nerwowymi ruchami natarłem na jej łono, znów zwisał zawstydzony bez szans przedostania się do miejsca o którym marzył. Matka westchnęła i pogładziła mnie po głowie.
„Nie przejmuj się. Wystrzelałeś po prostu cały magazynek”
Pocałowała mnie w policzek i poszła do łazienki. Poczułem jak spadam w bezdenną przepaść. W głowie uczucia wirowały mi jak po litrze wódki. Byłem do niczego. Po chwili mama wróciła, położyła się za mną i szepnęła
„Śpij dobrze i niczym się nie przejmuj”.
Łatwo powiedzieć. Czułem się okropnie i nie wierzyłem, że zasnę. Ale sen przyszedł. Kiedy przebudziłem się w nocy matki nie było już obok. Widać poszła spać do siebie. Pozwoliło mi to nieco się odprężyć i łatwo zasnąłem z powrotem.
Obudziło mnie światło i jakieś przyjemne uczucie. Leniwie otworzyłem oczy i w pierwszej chwili nie uwierzyłem temu, co widzę. Mama leżała obok moich nóg, w dłoni trzymała mojego członka, sztywnego i czerwonego, i jeździła po nim końcem języka. „Poranny wzwód to istny cud” – pomyślałem i uśmiechnąłem się do niej. Widząc że już nie śpię podniosła się i usiadła nade mną okrakiem. Ubrana była w długi t-shirt z twarzą Marylin Monroe. Uniosła się nieco na kolanach i wsunęła penisa do swojej pochwy. Poczułem ciepły i mokry dotyk raju. Łagodnymi ruchami rozkołysała się nade mną aż sprężyny łózka cicho zazgrzytały. Chwyciła mnie za ręce i pociągnęła do siebie, aż usiadłem. Objąłem jej biodra unosząc t-shirt. Pomogła mi go z siebie zrzucić tak ze po chwili przywarłem do niej całym ciałem czując jak sterczące sutki kłują mój tors. Tak spleciony na siedząco z moją mamą czułem jak coraz szybciej i mocniej napiera na mnie swoim łonem cicho wzdychając. Jęknęła, po czym uwolniła się z objęć i położyła na wznak.
„Chodź”.
Rozchyliła nogi i wszedłem w nią bez pudła. Kilka szybkich ruchów i poczułem że zaraz dojdę. Wyskoczyłem wiec pospiesznie, ale mama chwyciła mnie za ramię, raniąc paznokciami i powiedziała:
„Spokojnie dojdź sobie w środku”
Uniosłem jej nogi zarzucając sobie na barki i po raz kolejny zagłębiłem się w jej cudowną krainę przyjemności. Kilka gwałtownych ruchów wystarczyło żeby poczuć jak fala gorącej rozkoszy przelatuje przez cała długość mojego członka i rozlewa się po jej wnętrznościach. Byłem w siódmym niebie.
„Jesteś cudowny” – usłyszałem na koniec, zanim wykończony położyłem się na boku łapiąc oddech.
Stałem się mężczyzną. A wszystko dzięki mojej mamie. Od tamtej pory wiele się w moim życiu zmieniło. Co prawda jeszcze raz uprawiałem z nią sex, w dniu jej 50-tych urodzin. Ale potem poznałem moją obecną żonę. Mama była szczęśliwa że się żenię. Dziś wszyscy jesteśmy zadowoleni a ja z chęcią wracam myślami do tamtej nocy w niemieckim Friedrichshafen.
Dodał: Sajmon, 2013.12.30
czytano: 0 razy

Oceń to opowiadanie:
Redakcja erotyczne-opowiadania.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

*nick:
e-mail:
*wynik:
wpisz wynik działania cztery dodać siedem
to zabezpieczenie przed robotami spamujacymi
*treść:
 
KOMENTARZE:
[c] Copyright 2005 Erotyczne-Opowiadania.pl // Wszelkie prawa zastrzeżone . Strona przeznaczona jest dla osób +18 Top